Kinderki – relacja oczyma mamy

Kinderki – relacja oczyma mamy

Kto z was wie, jak się nazywa najmłodsza kategoria w siatkarskich rozgrywkach młodzieżowych? Od niedzieli 29 III ja już wiem: KINDERKI. Na hali przy ul. Milionowej zobaczyłam w akcji 31 dwójek chłopięcych. Rozgrzewali się długo i hałaśliwie. Piłką można było oberwać i w tył głowy, choć siedziałam prawidłowo na głównej trybunie J Zanim turniej główny się rozpoczął, musiałam wyjąć śniadaniówkę a głodny młodociany zawodnik konsumował tosta. Inne mamy karmiły kanapkami i bananami. Grali na sześciu boiskach, każda drużyna po 5 spotkań. Jak dobrze, że tyle – nikt nie wyszedł z poczuciem niedosytu, każdy mógł wygrać po pierwszej porażce. Nie wszystko wychodziło jak na treningu – nogi jeszcze zbyt wyprostowane, piłkę trudno rozegrać a co dopiero na trzy. Ale zacięte usta, zachęcające pokrzykiwania – „Dajesz!”, „Twoja!”, pokazywały, że przyszli walczyć. Każdy z zespołów Krótkiej Piłki wygrał choć raz. Trzeba było widzieć ich buzie, kiedy sędzia kończył ten właśnie zwycięski mecz! Trzeba było też choć raz zobaczyć, jak przegrywali, połykając łzy, tłumiąc szloch, ściskając pięści.

Dzień wcześniej grały dziewczynki – miały w grupach więcej drużyn, zagrały po 7 meczów! Kto z nas, dorosłych, dałby radę do końca trzymać formę w taki dzień? One dały!

Klubowe stroje zjednoczyły wszystkich – zobaczcie, jak profesjonalnie wyglądają.

Trzymamy za wszystkie drużyny, które 12 IV zagrają w drugiej części turniejowych rozgrywek!!! Zapraszamy kibiców – niech nas będzie jeszcze więcej!!!

Za relację bardzo dziękujemy mamie Oli i Łukasza, Sylwii.

Załoga Krótkiej Piłki